Sesja ślubna studyjna, sesja ślubna plenerowa… co wybrać?
Nie da się jednoznacznie opowiedzieć za konkretna opcją, ponieważ sesje te przedstawiają dwa różne światy pod względem charakteru jak również pod względem technicznym i organizacyjnym. Dawniej w tzw. zakładach fotograficznych realizowano sesję studyjną w dniu ślubu. Wyglądało to tak, że Para Młoda opuszczała przyjęcie weselne i pędziła( gubiąc resztki dekoracji na samochodzie) do najbliższego zakładu fotograficznego, najczęściej zabierając ze sobą wygłodniałych, spragnionych i niczego nie podejrzewających świadków. Wszystko przebiegało wedle utartego scenariusza.
Fotograf ślubny wskazywał palcem (czasem za pomocą zgrabnej innym razem mniej - asystentki) gdzie kto ma stanąć, a później, za pomocą gestu oraz innych dziwnych znaków jak również organoleptycznie, ustawiał odpowiednio ręce, nogi, głowę a nawet spojrzenia osób fotografowanych. Miało to swoje zalety, głównie taką, że sesja trwała 15 min. Niestety miała określony z góry charakter, narzucony za pomocą niezbędnych w tamtym czasie rekwizytów, elementów scenografii i pięknie malowanych w obłoczki, wodospady i inne rajskie ogrody teł fotograficznych. Takie zdjęcia miały swój urok ale miały jedna zasadniczą wadę nie mówiły nic o ludziach, którzy stali przed obiektywem.
Dlatego musiał nadejść przełom. Zaczęto "wychodzić" ze studia. Zdjęcia ślubne zaczęto realizować w plenerze. Stworzyło to nowe możliwości.
Fotografia ślubna - Warszawa dała możliwość wyrażenia siebie. Ludzie z większym temperamentem zwariowani, szukali nieprzeciętnych, miejsc na zrealizowanie sesji, by pokazać, że sami są wyjątkowi i niebanalni. Również fotografowie zaczęli prześcigiwać się w szukaniu „egzotycznych” miejsc. Oryginalna fotografia ślubna, artystyczna fotografia ślubna, wyjątkowa, nowoczesna, takie określenia zaczęły działać jak magnes na potencjalnych klientów. Wszyscy szukali czegoś wyjątkowego, zaskakującego.
Fotografia studyjna również musiała zaproponować coś nowego. Zaczęto rezygnować z wydumanej i lekko trącącej kiczem scenografii. Wzorem stały się super profesjonalne realizacje sesji modowych.
Dobre zdjęcia ślubne powstawały teraz na gładkich – jednobarwnych tłach ze świetnie ustawionym światłem, dobranym make-up’em, fotografia ślubna zaczęła wyglądać jak wyjęta z elitarnych pism o modzie. Fotografia studyjna wreszcie zaczęła fotografować ludzi a nie scenografię. Piękny portret Młodej Pary zrealizowany w warunkach studyjnych to pamiątka na długie lata. Można eksperymentować ze światłem. Mocniej "wypalone do bieli" z większym kontrastem lub klimatyczne, z głębokim światłocieniem, nastrojowe.
Nie ma odpowiedzi jednoznacznej jaki rodzaj sesji jest lepszy, trzeba ustalić jakie mamy oczekiwania i gdzie czulibyśmy się najlepiej. W ślubnym albumie bardzo dobrze prezentują się zdjęcia plenerowe obok studyjnych, wiec może, jeśli tylko mamy możliwości, warto pomyśleć o obu sesjach.