Wyścig szczurów

Praktyka dnia codziennego i badania socjologiczne wykonane m.in. w Polsce czy byłym NRD wskazują, że pod względem stosunków międzyludzkich, klimatu pracy, poczucia samorealizacji oraz stopnia wykorzystania potencjału kreatywności i innowacyjności pracowników, nie widać wielkiego postępu w porównaniu z dawnymi zbiurokratyzowanymi i zhierarchizowanymi przedsiębiorstwami państwowymi. Mimo pokazowych rytuałów integracyjnych (wspólne wyjazdy, imprezy okolicznościowe, kolacje w eleganckich hotelach) - dawną solidarność koleżeńską zastąpił nieustający wyścig szczurów.

Jedną z głównych przyczyn nienajlepszej kultury pracy w firmach zagranicznych wydaje się być przekonanie, które zaślepia wielu cudzoziemców o rzekomej ich wyższości pod względem etyki pracy. Pokutuje wiele niekorzystnych dla pracowników z dawnego tzw. bloku wschodniego stereotypów o ich lenistwie, nie zorganizowaniu się i.t.p Na to wszystko najlepszym lekarstwem ma być :" pędzić ich do roboty aż się nauczą porządnie pracować. Wydaje się , że zagraniczni pracodawcy w ocenie mają dość lekką rękę jeśli idzie o wydatki na wyposażenie biur, luksusowe samochody służbowe, najnowocześniejsze centrale telefoniczne i.t.p. Stają się natomiast chorzy , gdy mają podnieść pensję czy zapewnić chociażby wyrównanie inflacyjne. Pewien dyrektor zagranicznego koncernu działającego w branży spożywczej tłumaczy to w ten sposób: "Firmy zagraniczne nie oszczędzają na gadżetach, na zagranicznych delegacjach i.t.p natomiast płace utrzymują na relatywnie niskim poziomie. Wiąże się to z tym że płace finansowane są z jakby innej kieszeni. Przez pierwsze dwa lata firma zagraniczna nie musi wykazywać się zyskami przed swoją centralą za granicą. Ponosi tylko pewna opłatę z tytułu korzystania z kapitału. Mierzona jest natomiast udziałem w rynku, dystrybucją numeryczną i ważoną a nie wynikami. Stąd łatwiej wydawać na samochody, meetingi, szkolenia- bo to jest inwestycja a nie na płace, bo to jest koszt bieżący." Często spotykamy się z paradoksalną sytuacją, że zagraniczna firma inwestuje ogromne pieniądze w szkolenie pracownika, po czym oferuje tak niekorzystne warunki płacy i pracy że osoba ta odchodzi z firmy. Z obserwacji wynika że pracownicy dawnej Europy Wschodniej są szczególnie wyczuleni na sztuczność pewnych sytuacji, czy metod szkoleń oraz pracy. W związku z tym zagraniczni pracodawcy dochodzą często do całkowicie fałszywego przekonania, że są oni za mało agresywni, za słabo zmotywowani do rywalizacji i konkurencji. Zaczynają się rodzić konflikty.

Artykuł z gazety polsko-niemieckiej REGION.